Zdrowe współzawodnictwo

stoi na podium

Nic tak nie podnosi skuteczności wykonywanych działań niż duch współzawodnictwa. Ludzie mają dziwny nawyk, który każe im nieustannie porównywać siebie i swoje osiągnięcia z innymi ludźmi i ich osiągnięciami. Pracodawcy mogliby wykorzystać ten mechanizm do podniesienia efektywności pracy swoich pracowników. Oczywiście nie w każdej branży obudzenie ducha współzawodnictwa jest możliwe. Nie chodzi przecież o to, by pracownicy wzorem Stachanowa zaczęli nagle wyrabiać dwieście (i więcej) procent normy. Jednak w pewnych profesjach – szczególnie tych, których efektywność posiada jakiś miernik – takie współzawodnictwo może być dla pracownika inspirujące. Na wykorzystaniu mechanizmu współzawodnictwa bardzo dobrze wychodzą właściciele amerykańskich marketów. Wprowadzili oni bowiem zasadę wyboru „pracownika miesiąca”, „pracownika kwartału” oraz „pracownika roku”. Z każdym z tych tytułów wiążą się oczywiście odpowiednie nagrody takie jak premia pieniężna czy wyjazdy narciarskie w Alpy. Perspektywa nagrody jest tu dodatkowym bodźcem dla tych, którym nie wystarczy poczucie, że jest się lepszym od innych. Być może Polacy, którzy bardzo lubią być lepsi od innych (a jeszcze bardziej lubią coś wygrywać) bardzo szybko rzuciliby się w wir pracy mając perspektywę otrzymania tytułu pracownika roku i wycieczki zagranicznej.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.